Znudzona nieustannym dzierganiem bałwanków, postanowiłam wziąć troszkę oddechu i oderwać się od białej włóczki. Pierwszą rzeczą, za jaką się wzięłam było pakowanie zamówień - jutro wylatują paczki dla Ani i Małgosi - dziewczęta, możecie już ich wyglądać ;)
A potem.... potem pogrzebałam w moim kufrze z włóczkami i znalazłam resztkę pięknej, puchatej, beżowej włóczki. Niestety, jej ilośc była tak niewielka, że wystarczyła mi jedynie na zrobienie maleńkiej torebusi przekładanej przez ramię. W sam raz na zakupy (oczywiście, zmieści się tam tylko portfel i telefon, ale ja i tak zawsze chodzę na zakupy z wózkiem ;))
Oto ta bida....
buziam Was mozno!
niedziela, 4 listopada 2012
czwartek, 1 listopada 2012
Strachy na lachy, czyli....
.... nasza dzisiejsza wizyta w opuszczonym domu!
Jest taki dom na uboczu, który często mijamy, jadąc samochodem i zawsze rozmawialiśmy, tzn. David i ja, o tym, że byłoby fajnie zobaczyć go z bliska.
I dzisiaj, po nocnym oglądaniu horrorów, z reżyserską wersją "Egzorcysty" na czele, ruszyliśmy ku przygodzie.
Dom, w promieniach słońca, urzeka. Ta typowa dla opuszczonych budynków melancholia plus bujna zieleń wokół robi wrażenie.... Natomiast, po zachodzie słońca, hmmm, można się strachu najeść. Szczególnie, jeśli się połyka od lat książki S. Kinga i widziało się amerykańskie, kiczowate, horrory o młodzieży zagubionej w opuszczonych miastach, lasach, czy domach, hhehhehe ;)))
Sami oceńcie...
Jest taki dom na uboczu, który często mijamy, jadąc samochodem i zawsze rozmawialiśmy, tzn. David i ja, o tym, że byłoby fajnie zobaczyć go z bliska.
I dzisiaj, po nocnym oglądaniu horrorów, z reżyserską wersją "Egzorcysty" na czele, ruszyliśmy ku przygodzie.
Dom, w promieniach słońca, urzeka. Ta typowa dla opuszczonych budynków melancholia plus bujna zieleń wokół robi wrażenie.... Natomiast, po zachodzie słońca, hmmm, można się strachu najeść. Szczególnie, jeśli się połyka od lat książki S. Kinga i widziało się amerykańskie, kiczowate, horrory o młodzieży zagubionej w opuszczonych miastach, lasach, czy domach, hhehhehe ;)))
Sami oceńcie...
Oj, zaniedbałam bloga, zaniedbałam....
Witajcie.
Jakoś ostatnio mi nie wychodzi usiąść tutaj i pisać; między jedną rzeczą i inną jakoś zapominam, albo brakuje mi czasu.
To przez produkcję taśmową bałwanków i mikołajków na zamówienie... Nie! Broń Boże nie narzekam! ;)
No dobrze, w przerwach popełniłam kolejnego Totoro (te zbiry sprzedają się jak świeże bułeczki!), kolejną bawełnianą torebkę i zaczęłam pracę nad stadkiem Przemądrzałych Sów:)
Oki, w takim razie, wrzucę foteczki dotychczasowych dokonań i nie będę już Was więcej zanudzać...
Buziaki!
Jakoś ostatnio mi nie wychodzi usiąść tutaj i pisać; między jedną rzeczą i inną jakoś zapominam, albo brakuje mi czasu.
To przez produkcję taśmową bałwanków i mikołajków na zamówienie... Nie! Broń Boże nie narzekam! ;)
No dobrze, w przerwach popełniłam kolejnego Totoro (te zbiry sprzedają się jak świeże bułeczki!), kolejną bawełnianą torebkę i zaczęłam pracę nad stadkiem Przemądrzałych Sów:)
Oki, w takim razie, wrzucę foteczki dotychczasowych dokonań i nie będę już Was więcej zanudzać...
Buziaki!
czwartek, 25 października 2012
Trapillooooo cd. ;)
Witam:)
Dzisiaj króciutko, bo mam dużo pracy... Pamiętacie, że kupiłam sobie trapillo i zaczęłam robić z niego dywanik? Heheee, więc dywanik czeka na swoją kolej w pudle z wełnami, natomiast ja postanowiłam wyczarować, z tego tak wdzięcznego materiału, jakąś fajną torebkę.
Oto i ona, prosta, klasyczna, dziewczęca.... Szczerze mówiąc, jestem z niej zadowolona:)
Jeśli chcecie, możecie zamawiać takie same, lub dobrać inne kolorki;)
Cena 50 zł + wysyłka.
Dzisiaj króciutko, bo mam dużo pracy... Pamiętacie, że kupiłam sobie trapillo i zaczęłam robić z niego dywanik? Heheee, więc dywanik czeka na swoją kolej w pudle z wełnami, natomiast ja postanowiłam wyczarować, z tego tak wdzięcznego materiału, jakąś fajną torebkę.
Oto i ona, prosta, klasyczna, dziewczęca.... Szczerze mówiąc, jestem z niej zadowolona:)
Jeśli chcecie, możecie zamawiać takie same, lub dobrać inne kolorki;)
Cena 50 zł + wysyłka.
środa, 24 października 2012
Mój debiut Tildowy!:)
Witajcie w tę słoneczną środę:)
Dzisiaj po południu, po 2 dniach walki z maszyną szycia, ukończyłam moją pierwszą Tildę!
Skusiły mnie te wszystkie blogi i fora pełne fotek pięknych lal, cudownie ubranych, małych dam.
I postanowiłam spróbować.
Znalazłam tutorial na tym blogu http://tildatreasures.blogspot.com.es/p/tilda-sewing-tutorials.html, którego autorka świetnie tłumaczy wszystkie etapy.
Oczywiście, namęczyłam się przy mojej Matildzie dosyć....po pierwsze, dobrałam zbyt grubą tkaninę do uszycia ciałka lali i kiedy przyszło przełożyć rączki i nóżki na "prawą stronę", strasznie się opierały i w niektórych miejscach aż popękały...
Tak więc, Matilda jest pełna niedociągnięć i błędów, których w przyszłości już nie popełnię.
Ale i tak, jestem z niej bardzo zadowolona:) Byłam pewna, że wyjdzie mi jakiś totalny koślawiec, ale jak na pierwszy raz jest ok.
Same oceńcie:)
Dzisiaj po południu, po 2 dniach walki z maszyną szycia, ukończyłam moją pierwszą Tildę!
Skusiły mnie te wszystkie blogi i fora pełne fotek pięknych lal, cudownie ubranych, małych dam.
I postanowiłam spróbować.
Znalazłam tutorial na tym blogu http://tildatreasures.blogspot.com.es/p/tilda-sewing-tutorials.html, którego autorka świetnie tłumaczy wszystkie etapy.
Oczywiście, namęczyłam się przy mojej Matildzie dosyć....po pierwsze, dobrałam zbyt grubą tkaninę do uszycia ciałka lali i kiedy przyszło przełożyć rączki i nóżki na "prawą stronę", strasznie się opierały i w niektórych miejscach aż popękały...
Tak więc, Matilda jest pełna niedociągnięć i błędów, których w przyszłości już nie popełnię.
Ale i tak, jestem z niej bardzo zadowolona:) Byłam pewna, że wyjdzie mi jakiś totalny koślawiec, ale jak na pierwszy raz jest ok.
Same oceńcie:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)