Witajcie w tę słoneczną środę:)
Dzisiaj po południu, po 2 dniach walki z maszyną szycia, ukończyłam moją pierwszą Tildę!
Skusiły mnie te wszystkie blogi i fora pełne fotek pięknych lal, cudownie ubranych, małych dam.
I postanowiłam spróbować.
Znalazłam tutorial na tym blogu http://tildatreasures.blogspot.com.es/p/tilda-sewing-tutorials.html, którego autorka świetnie tłumaczy wszystkie etapy.
Oczywiście, namęczyłam się przy mojej Matildzie dosyć....po pierwsze, dobrałam zbyt grubą tkaninę do uszycia ciałka lali i kiedy przyszło przełożyć rączki i nóżki na "prawą stronę", strasznie się opierały i w niektórych miejscach aż popękały...
Tak więc, Matilda jest pełna niedociągnięć i błędów, których w przyszłości już nie popełnię.
Ale i tak, jestem z niej bardzo zadowolona:) Byłam pewna, że wyjdzie mi jakiś totalny koślawiec, ale jak na pierwszy raz jest ok.
Same oceńcie:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie na maszynie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie na maszynie. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 października 2012
poniedziałek, 22 października 2012
Słoneczne Dzień Dobry!
Witajcie Kochani!
Jak się macie w ten pięny poniedziałek? Tuyaj, po kilku dniach deszczu w końcu wyszło słońce i normalnie, chce się żyć:)
W ciągu tych deszczowych dni, w końcu wyciągnęłam moją nowiuteńką maszynę do szycia w celu uszycia czegokolwiek. Nie, żebym wcześniej jej nie ruszała, ale było to raczej, żeby się na nią gapić jak sroka w malowane wrota, bez zrozumienia, bo nie szyje, bo nie zostawia nitki.... ufff. Początki są ciężkie, jak mówią.
Ale wczoraj w końcu się z nią oswoiłam. Wreszccie zrozumiałam, jak się wyciąga nitkę dolną i jakie naprężenie musi mieć nitka górna, żeby szew wychodził dobrze...
I ponieważ wybieraliśmy się z wizytą do znajomych, którzy od kilku miesięcy są szczęśliwymi rodzicami słodziutkich bliźniaczek, pomyślałam ,że czas wprowadzić maszynę w ruch i stworzyć jakieś prezenty.
I tak powstały Różowe Króliczki ;) Sami zobaczcie..
Jak się macie w ten pięny poniedziałek? Tuyaj, po kilku dniach deszczu w końcu wyszło słońce i normalnie, chce się żyć:)
W ciągu tych deszczowych dni, w końcu wyciągnęłam moją nowiuteńką maszynę do szycia w celu uszycia czegokolwiek. Nie, żebym wcześniej jej nie ruszała, ale było to raczej, żeby się na nią gapić jak sroka w malowane wrota, bez zrozumienia, bo nie szyje, bo nie zostawia nitki.... ufff. Początki są ciężkie, jak mówią.
Ale wczoraj w końcu się z nią oswoiłam. Wreszccie zrozumiałam, jak się wyciąga nitkę dolną i jakie naprężenie musi mieć nitka górna, żeby szew wychodził dobrze...
I ponieważ wybieraliśmy się z wizytą do znajomych, którzy od kilku miesięcy są szczęśliwymi rodzicami słodziutkich bliźniaczek, pomyślałam ,że czas wprowadzić maszynę w ruch i stworzyć jakieś prezenty.
I tak powstały Różowe Króliczki ;) Sami zobaczcie..
wtorek, 18 września 2012
Nocny Gość....
Dzień dobry o poranku!;)
Chyba średnio można nazwać porankiem godzinę 11, prawda?Echhh, tak mi się jakoś późno wstało dzisiaj...
Wstałam, wyszłam do salonu i tam, a stole, znalazłam Gościa. Leżał sobie spokojnie między włóczkami i patrzył na mnie z poważną miną... taki jakiś smutas z niego, minka skwaszona...
Może dlatego, że nie ma imienia jest taki naburmuszony?
Mogłybyście mu pomóc, dziewczynki? Macie jakiś pomysł na imię dla tego niebieskiego smutaska?
Chyba średnio można nazwać porankiem godzinę 11, prawda?Echhh, tak mi się jakoś późno wstało dzisiaj...
Wstałam, wyszłam do salonu i tam, a stole, znalazłam Gościa. Leżał sobie spokojnie między włóczkami i patrzył na mnie z poważną miną... taki jakiś smutas z niego, minka skwaszona...
Może dlatego, że nie ma imienia jest taki naburmuszony?
Mogłybyście mu pomóc, dziewczynki? Macie jakiś pomysł na imię dla tego niebieskiego smutaska?
Subskrybuj:
Posty (Atom)