Oj, wzięło mnie na turkus, wzięło:) Jest to zdecydowanie mój najukochańszy kolor.
Od zawsze i na zawsze:)
I jeśli połączyć turkus z beżem.... mmmm. Tutaj prezentuję wyniki melanżu:
Jak Wam się podoba? :)
Buziaki!
piątek, 9 listopada 2012
niedziela, 4 listopada 2012
A to tak, w ramach wykorzystywania resztek....
Znudzona nieustannym dzierganiem bałwanków, postanowiłam wziąć troszkę oddechu i oderwać się od białej włóczki. Pierwszą rzeczą, za jaką się wzięłam było pakowanie zamówień - jutro wylatują paczki dla Ani i Małgosi - dziewczęta, możecie już ich wyglądać ;)
A potem.... potem pogrzebałam w moim kufrze z włóczkami i znalazłam resztkę pięknej, puchatej, beżowej włóczki. Niestety, jej ilośc była tak niewielka, że wystarczyła mi jedynie na zrobienie maleńkiej torebusi przekładanej przez ramię. W sam raz na zakupy (oczywiście, zmieści się tam tylko portfel i telefon, ale ja i tak zawsze chodzę na zakupy z wózkiem ;))
Oto ta bida....
buziam Was mozno!
A potem.... potem pogrzebałam w moim kufrze z włóczkami i znalazłam resztkę pięknej, puchatej, beżowej włóczki. Niestety, jej ilośc była tak niewielka, że wystarczyła mi jedynie na zrobienie maleńkiej torebusi przekładanej przez ramię. W sam raz na zakupy (oczywiście, zmieści się tam tylko portfel i telefon, ale ja i tak zawsze chodzę na zakupy z wózkiem ;))
Oto ta bida....
buziam Was mozno!
czwartek, 1 listopada 2012
Strachy na lachy, czyli....
.... nasza dzisiejsza wizyta w opuszczonym domu!
Jest taki dom na uboczu, który często mijamy, jadąc samochodem i zawsze rozmawialiśmy, tzn. David i ja, o tym, że byłoby fajnie zobaczyć go z bliska.
I dzisiaj, po nocnym oglądaniu horrorów, z reżyserską wersją "Egzorcysty" na czele, ruszyliśmy ku przygodzie.
Dom, w promieniach słońca, urzeka. Ta typowa dla opuszczonych budynków melancholia plus bujna zieleń wokół robi wrażenie.... Natomiast, po zachodzie słońca, hmmm, można się strachu najeść. Szczególnie, jeśli się połyka od lat książki S. Kinga i widziało się amerykańskie, kiczowate, horrory o młodzieży zagubionej w opuszczonych miastach, lasach, czy domach, hhehhehe ;)))
Sami oceńcie...
Jest taki dom na uboczu, który często mijamy, jadąc samochodem i zawsze rozmawialiśmy, tzn. David i ja, o tym, że byłoby fajnie zobaczyć go z bliska.
I dzisiaj, po nocnym oglądaniu horrorów, z reżyserską wersją "Egzorcysty" na czele, ruszyliśmy ku przygodzie.
Dom, w promieniach słońca, urzeka. Ta typowa dla opuszczonych budynków melancholia plus bujna zieleń wokół robi wrażenie.... Natomiast, po zachodzie słońca, hmmm, można się strachu najeść. Szczególnie, jeśli się połyka od lat książki S. Kinga i widziało się amerykańskie, kiczowate, horrory o młodzieży zagubionej w opuszczonych miastach, lasach, czy domach, hhehhehe ;)))
Sami oceńcie...
Oj, zaniedbałam bloga, zaniedbałam....
Witajcie.
Jakoś ostatnio mi nie wychodzi usiąść tutaj i pisać; między jedną rzeczą i inną jakoś zapominam, albo brakuje mi czasu.
To przez produkcję taśmową bałwanków i mikołajków na zamówienie... Nie! Broń Boże nie narzekam! ;)
No dobrze, w przerwach popełniłam kolejnego Totoro (te zbiry sprzedają się jak świeże bułeczki!), kolejną bawełnianą torebkę i zaczęłam pracę nad stadkiem Przemądrzałych Sów:)
Oki, w takim razie, wrzucę foteczki dotychczasowych dokonań i nie będę już Was więcej zanudzać...
Buziaki!
Jakoś ostatnio mi nie wychodzi usiąść tutaj i pisać; między jedną rzeczą i inną jakoś zapominam, albo brakuje mi czasu.
To przez produkcję taśmową bałwanków i mikołajków na zamówienie... Nie! Broń Boże nie narzekam! ;)
No dobrze, w przerwach popełniłam kolejnego Totoro (te zbiry sprzedają się jak świeże bułeczki!), kolejną bawełnianą torebkę i zaczęłam pracę nad stadkiem Przemądrzałych Sów:)
Oki, w takim razie, wrzucę foteczki dotychczasowych dokonań i nie będę już Was więcej zanudzać...
Buziaki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)